Drzewa w miastach coraz częściej przegrywają z betonem, inwestycjami i źle rozumianą „pielęgnacją”. W rozmowie z OKO.press Anna Struczewska, inspektorka drzew z Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej, podkreśla, że miejskie drzewa rosną w wyjątkowo trudnych warunkach.
Problemem są m.in. szczelne nawierzchnie, zasolenie gleby, susza, uszkadzanie korzeni podczas prac budowlanych oraz odcinanie drzew od innych terenów zielonych. Drzewo zamknięte w betonowej „wyspie” ma ograniczony dostęp do wody i gleby, a przez to jest mniej odporne na stres i choroby.
Szczególnie groźne są duże cięcia konarów, często nazywane pielęgnacją. Dla niektórych gatunków, takich jak brzozy czy kasztanowce, takie zabiegi mogą oznaczać powolne zamieranie. Rany po cięciach otwierają drogę grzybom i innym patogenom.
Ekspertka zwraca też uwagę, że wiele nowych nasadzeń w miastach się nie przyjmuje. Powodem są słabe warunki, susza i niewłaściwa opieka nad młodymi drzewami. Tymczasem stare drzewa są niezwykle cenne — dają cień, obniżają temperaturę, zatrzymują wodę i tworzą siedliska dla wielu gatunków.
Ochrona miejskich drzew wymaga lepszego planowania inwestycji, ograniczania betonozy i traktowania zieleni jako ważnej części miasta, a nie przeszkody w zabudowie.
Źródło: OKO.press

